czwartek, 1 sierpnia 2019

before

      Roześmiałam się głośno, czując jak Oiver łapie mnie za ramiona i ciągnie za sobą. Myślał, że byłam pijana, a to wcale nie była prawda. Czułam się świetnie, a on tylko psuł zabawę! Miałam soczewki, nie musiał się tak spinać. Mieliśmy dobrze się bawić, zapomniał? Obróciłam się, wydostając z jego uścisku. Złapałam go za kołnierzyk, ciągnąc lekko do dołu. Schylił się, patrząc mi w oczy. Och... Te jego błękitne tęczówki były takie piękne. Uśmiechnęłam się, stając na palcach. Dlaczego był taki wysoki? Dlaczego był taki seksowny? Pocałowałam go, czując jak moje ospałe wargi poruszają się leniwie. Nie kontrolowałam pocałunku, przez co był bardziej ekscytujący.
     — Sue, jesteś pijana. Powinniśmy już iść — oznajmił, po czym złapał mnie pod rękę i wyprowadził z klubu. Dopiero kiedy wyszliśmy na zewnątrz, poczułam jak robi mi się niedobrze. Pochyliłam się, wymiotując na trawę. Cicho zakasłałam, prostując się. Od razu zrobiło mi się lepiej. Uśmiechnęłam się szeroko do Olivera, co w ogóle nie odwzajemnił. Był gburem, który nie potrafi wyluzować. Nie rozumiałam dlaczego akurat dzisiaj nie ma humoru.
     — Oliver... — jęknęłam.
     — Zawiozę cię do domu — westchnął. Siłą wpakował mnie do samochodu. Nie miałam ochoty nigdzie jechać. Chciałam tu zostać! On jednak był silniejszy. Przypiął mnie pasami. Był wyjątkowo milczący albo to ja nagle się rozgadałam.
     Byłam zmęczona, ale nie chciałam spać. Może się na mnie obraził?
      — Oliver, nie bądź taki — westchnęłam, bawiąc się rękawem jego koszuli. Ujęłam jego dłoń, kiedy ta spoczęła na skrzyni biegu. Zerknął na mnie, spinając się. Chodziło o mnie? Był może na mnie zły? Nie zrobiłam niczego, co wyjaśniałoby jego zachowanie. Pochyliłam się w jego stronę, chcąc go pocałować. Uchylił się. Ale był uparty! Nie odpuściłam. Ujęłam jego policzki, dosięgając jego ust. Zjechał na pobocze i zaciągnął mocno ręczny. Odwrócił się do mnie, a wtedy zaczęliśmy się namiętnie całować. Odpięłam pasy, przechodząc nad skrzynią biegów. Byłam spragniona. Usiadłam mu na kolanach, czując jak nasze języki poruszają się we wnętrzu naszych ust. Byłam głośno i zdawałam sobie z tego sprawę. Nie chciałam niczego w sobie dusić.
    Jego dłonie wsunęły się pod moją bluzkę na plecach. Czułam rosnące podniecenie. Zdjęłam majtki, zsuwając je spod spódniczki. Już były mokre. Oliver złapał mnie za pośladki i ścisnął je, nie przerywając pocałunku, aż jęknęłam mu w usta. Uśmiechnęłam się jednak. Ja sama rozsunęłam jego spodnie, wsuwając bez żadnego skrępowania dłoń w jego bieliznę. Sapnął, ściskając mnie mocniej. Zaczęłam poruszać energicznie dłonią, czując jak jego penis twardnieje mi w ręku. Na samą myśl, że miał znaleźć się we mnie dostawałam mocnych dreszczy.
     Oliver rozpiął mi stanik i ściągnął mi go pod bluzką. Uniósł ją, po czym zaczął całować mój dekolt. Docisnęłam do siebie jego głowę, zagryzając wargi. Nie chciałam, by przerywał. Uniosłam się lekko na nogach, poruszając dłonią po jego przyrodzeniu, a drugą masując się energicznie pod spódniczką. Usłyszałam jak otwiera schowek od strony pasażera. Prezerwatywa. Wyciągnął ją. Nie mogłam dłużej czekać, otworzyłam drzwi, wychodząc na zewnątrz. Rozebrałam się do naga, wrzucając ubranie do środka samochodu. Było mi trochę chłodno, ale w ogóle na to nie zważałam. Oliver też się rozebrał i do mnie dołączył. Złapał mnie mocno i popchnął na maskę. Jęknęłam, czując jak przyciska moje twarde sutki do zimnego samochodu. Wypięłam się jednak, zagryzając wargę. Po chwili czułam go w sobie głęboko. Poruszał się szybko i mocno, aż krzyczałam za każdym jego pchnięciem. Było mi cudnie! Nie dbałam o to, gdzie się znajdujemy i że jeśli ktokolwiek by nas tu zobaczył, mielibyśmy poważne kłopoty.
       Moje palce zacisnęły się mocno na masce. Otworzyłam usta, jęcząc głośno. Oliver docisnął się do mnie. Cała dygotałam, czując jak jest mi nagle gorąco.
     — To było boskie — wysapałam. Złapał swój penis i jeszcze go we mnie mocno docisnął. Pisnęłam, na co się zaśmiał. — Nie! Chuju! — zawyłam przez łzy. Mógł sobie darować tą złośliwość. Wycofał się, a wtedy podniosłam się z maski. Cała dygotałam, nie wiem czy od orgazmu czy z zimna. Może z tego i tego. Chciałam coś powiedzieć, ale wszystkie słowa w mojej głowie złączyły się w jeden wielki bełkot. Zatoczyłam się, czując jak mnie łapie. Strasznie bolała mnie głowa...

*

      Obudziłam się na fotelu w samochodzie. Nie pamiętałam gdzie się znajduję. Chyba byłam pijana. Dotknęłam czoła, rozglądając się uważnie. Oliver spał za kierownicą. Dotknęłam krocze, po czy uniosłam spódniczkę. Nie miałam majtek. Mój stanik też leżał z tyłu na siedzeniu. Bzyknęliśmy się. Zaczęłam sobie przypominać pewne wydarzenia. Dotknęłam powiek, po czym zamrugałam. Soczewki...
     — Sue? — usłyszałam ochrypnięty głos Olivera. Brzmiał naprawdę seksownie z rana. Z pewnością nie był wyspany. Widziałam to po jego twarzy.
      — Och... Musieliśmy zatrzymać się w nocy — zauważyłam, orientując się, że stoimy na poboczu. — Oliver? Jesteś na mnie zły?
     — Byłaś pijana — odparł, kładąc dłonie na kierownicy. Zacisnął na niej palce, nawet na mnie nie patrząc.
      — Wszystko pamiętam. Gniewasz się? Chodzi o to, że się przespaliśmy? Pamiętam wydarzenia z nocy. To jak mnie posuwałeś. Było mi dobrze, tobie też...
      — Nie powinniśmy... — westchnął ciężko. Wywróciłam oczami. Nie rozumiałam go czasami. Dlaczego miał jakieś dziwne poczucia winy? Złapałam go za ramię, na co na mnie spojrzał.
       — To był tylko seks, daj spokój — powiedziałam. Westchnął cicho.
     — Taa — mruknął. Odpalił samochód, po czym wjechał na drogę. — Wracajmy — polecił.

***

      Co się ze mną ostatnio działo? Dlaczego byłem taki rozkojarzony? Westchnąłem głośno, wsuwając dłonie do kieszeni spodni. Myślałem, że chcę pobyć sam, by przemyśleć sobie pewne rzeczy, ale prawda była taka, że wcale nie chciałem być sam. Poszedłem do domu mojego najlepszego przyjaciela. Erik i ja znaliśmy się od dziecka. Był dla mnie jak brat. Właśnie dlatego w różnych chwilach słabości, szedłem do niego.
      Drzwi były jak zwykle otwarte. Pchnąłem je, wchodząc pewnie do środka. Jednak do moich uszu dobiegły dziwne dźwięki. Zmarszczyłem brwi. Jęki? Ruszyłem głębiej. Nie powinienem, ale... Kiedy tylko zatrzymałem się w przejściu do salonu, ujrzałem mojego przyjaciela, który ruchał Sue. Dziewczyna wyglądała na zachwyconą. Leżała na stole, unosząc rozciągnięte szeroko nogi. Uśmiechała się szeroko, zagryzając mocno wargę. Słyszałem jak klnie i jęczy. Jak domaga się więcej. Nie używali gumki. Widziałem to. Jego przyrodzenie poruszało się w niej energicznie. Wysuwał się dosyć daleko.
      Zacisnąłem pięści, czując jak uderzają moje uda. To był... Bolesny widok. Wiedziałem jaka jest Sue. Wiedziałem też, że się przyjaźnimy, ale... Dlaczego? Dziewczyna musiała dostać orgazm, bo krzyknęła bardzo głośno, a jej ciało wygięło się mocno. Wycofałem się, bo nic innego mi nie zostało.

***

      — Oliver? Znów mnie nie słuchasz?
     — Hę? — uniosłem głowę, orientując się, że Amelie posyła mi gniewne spojrzenie. Była moją dziewczyną. Spotykaliśmy się u siebie, więc chyba powinienem bardziej się skupiać. Byłem ciągle rozproszony. Musiałem się otrząsnąć.
      — O czym tak myślisz? — spytała. Podeszła do mnie, zatrzymując się blisko. Mój wzrok przesunął się po jej prześwitujących sutkach. Zachichotała. — W końcu zauważyłeś... Jesteś tak mało bystry! — powiedziała. Ściągnęła przez głowę koszulę, a wtedy moje oczy otworzyły się szeroko. Byłem zaskoczony. My z Amelie nigdy...
      — Napaliłeś mnie — szepnęła, po czym uniosła spódniczkę i pokazując mi skąpe stringi. Pociągnęła je w górę, wydając z siebie cichy jęk, kiedy tylko zaczęły wrzynać się w jej cipeczkę. Poruszyła palcem po materiale, jęcząc cicho. Jej sutki... Stwardniały i stanęły. Naprawdę się podnieciła? Odrzuciła do tyłu blond włosy. Miała naprawdę niezłe ciało... Była wysoka i szczupła, no i miała spore piersi... Od razu przed moimi oczami pojawił się obraz Sue. Dlaczego o niej myślałem? Była moją przyjaciółką, jednak widziałem ją nago wiele razu... Musiałem oczyścić swój umysł! To Amelie była moją dziewczyną!
     Sam nie wiedziałem co się ze mną dzieje. Nasze wargi złączyły się w chaotycznym pocałunku. Lubiłem Amelie... To znaczy, kochałem ją  Dlaczego byłem taki oszołomiony? Przewróciłem ją na łóżko. Była trochę zagubiona. Sam nie wiedziałem co się ze mną dzieje.
     — Oliver... — sapnęła. Zdezorientowany spojrzałem na nią pod sobą. Na jej twarzy pojawił się grymas bólu. Ścisnąłem jej pierś. Zrobiłem to nieświadomie. Zabolało? Sue nigdy się nie skarżyła... Znowu to robiłem! Myślałem o Sue! Otrząsnąłem się prędko.
     — Przepraszam... — westchnąłem. Przeze mnie zepsułem tą chwilę. Daliśmy się ponieść emocjom i teraz nie wiedziałem co robić. Kontynuować czy może przerwać? To nie miało sensu... Amelie dźwignęła się do siadu, zakrywając się rękoma. Powinienem ją przeprosić. Przetarłem powieki. — Ja...
       — Nie chcesz... — zauważyła.
       — To nie tak... Trochę mnie zaskoczyłaś i... — urwałem. To nie tak, że nie byłem chętny. Byłem po prostu zagubiony.
       — Jasne — prychnęła. Odepchnęła mnie, podnosząc się. Założyła koszulkę, odwracając się do mnie tyłem. Obraziła się? Co miałem teraz zrobić? Może po prostu nie pasowaliśmy do siebie? Może nie było między nami tego czegoś? Opadłem ciężko na materac, wpatrując się w sufit. Zamknąłem oczy.

*

      — Jesteś wyciszony? O co chodzi? Nigdy taki nie byłeś — powiedział Erik. Uniosłem wzrok. Dlaczego mi nie powiedział? O tym, że on i Sue... Że są razem. Nie... Musiałem się ogarnąć. Uważał ją za przyjaciółkę, tak samo jak ja. To, że się przespali nic nie znaczyło. Byłem po prostu trochę zazdrosny, to wszystko.
       — Gdzie jest Sue? — zmieniłem temat. Erik pewnie wiedział więcej ode mnie. Zacisnęłam mocno pięści, wciskając je mocno w kieszenie spodni. Musiałem się ogarnąć.
       — Powinna tu być. Nigdy się nie spóźniała — zauważył, rozglądając się uważnie. Przychodziliśmy za rosnące gęsto wierzby. Było to nasze tajne miejsce spotkań. Właśnie tutaj poznaliśmy się z Sue... Uśmiechnąłem się lekko. Pamiętałem ten dzień jakby to było dziś.
      Dziewczyna była taka zagubiona, ale zbuntowana. Uciekła z przedziału i schowała się tutaj. To ja pierwszy ją znalazłem. Odgarnąłem gałęzie wierzby, zaglądając do środka, a wtedy ujrzałem ją. Siedziała na ziemi, zdezorientowana moim widokiem. To ze mną przeżyła pierwszy pocałunek. Ze mną straciła też dziewictwo...
      — Hej! Już jestem! — usłyszeliśmy. Odwróciłem się przez ramię, widząc jak biegnie w naszą stronę. Odetchnąłem z ulgi. A już się bałem, że została złapana przez jakiegoś strażnika. Musiała nas tak straszyć? Nigdy dotąd się nie spóźniała! Uśmiechnęła się szeroko, na co spuściłem wzrok.

*

     Odgarnąłem gałęzie wierzby, wchodząc do środka, kiedy nagle do moich uszu dobiegł odgłos mokrych pocałunków. Erik i Sue! Całowali się! Na mój widok przestali. Dziewczyna zachichotała. Nie wyglądała na speszoną.
       — Wszedłem w złym momencie... — wydukałem.
       — Nie... — zapewnił Erik. Jego wzrok... O co chodziło? Ruszył do mnie, łapiąc mnie za ramię. — Chodź, Oliver... Musimy pogadać — dodał, ciągnąc mnie za sobą. Byłem zdezorientowany. Odeszliśmy niewielki kawałek. Dopiero wtedy mnie puścił i głośno westchnął. Skrzyżował ramiona na piersi, spuszczając lekko głowę.
     — Hej... O co chodzi? — spytałem.
      — O Sue — odparł. Sue? Niczego nie rozumiałem. — Ja... My... Jesteśmy ze sobą — oznajmił.
      — Co? Erik, nie żartuj...
     — Nie żartuję, Oliver... Kocham ją! Wiem, że tak nie można, ale... Mnie to nie obchodzi. Będziemy się ukrywać. Mówię ci to, bo jesteś moim przyjacielem. Pomóż nam — polecił. Poczułem silny ucisk w piersi. On i Sue... To niemożliwe... Chodziło im o seks? W takim razie, dlaczego... Dlaczego mi mówił takie rzeczy?
      — To niebezpieczne — oznajmiłem zgodnie z prawdą. — Wiesz, że kontakt z ludźmi z innego przedziału jest karany... Ruchanie dziewczyn tym bardziej!
     — Ej, wyluzuj... Nie obchodzi mnie, że ma inny kolor oczu — odparł. To było głupie i lekkomyślne!
     — To nie ma sensu, Erik... Nie będziecie nigdy razem. Nie zamieszkacie ze sobą, nie założycie rodziny... Nie możecie być razem. Prawo tego zabrania...
      — Prawo? — prychnął. — Łamiemy je na każdym kroku, nie zauważyłeś? Przyjaźniąc się z Sue, właśnie to robisz. Chcę ją chronić, dlatego proszę, pomóż. Jesteś jedyną osobą, której bym ją powierzył, gdyby mi coś się stało — oznajmił, kładąc dłoń na moim ramieniu. Dostałem dreszczy. Dlaczego tak mówił?
       — Nic ci się nie stanie... Nie gadaj głupot — odparłem. Uśmiechnął się.
       — Dzięki, Oliver — powiedział.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz